Brudas

kwiecień 1, 2007

Czemu ludzie nie akceptują ludzi wyglądających inaczej niż oni? Wiele razy spotkałem się z dziwnymi spojrzeniami innych, wiele razy usłyszałem “brudas”. To drugie nie przeszkadza mi tak bardzo, szczególnie, że ze znajomymi często się w ten sposób wzajemnie nazywamy. Ja mam jeszcze względny spokój, nie wyglądam jakoś bardzo hardcore’owo ale wystarczy wpuścić spodnie w glany a juz dziwne spojrzenia są gwarantowane. Mam w planach zrobienie sobie irokeza, tylko co wtedy będzie? Już widzę tych obużonych ludzi, i zniesmaczone laski. Ale co tam, na szczę ście specjalnie mi to nie przeszkadza. Jedyne czego bym chciał to to, że kiedy ja nie komentuje głośno dresów, użelowanych macho czy panienek w złotych kurtkach, choć ich styl mi się nie podoba, nawet cześtośmieszy, to niech onie też się od komentarzy powstrzymają, przynajmniej tych głośnych.

Nasz czas

marzec 28, 2007

“A może to normalne, że się inaczej marzy
Inaczej się przeżywa i pije się po pół
I żeby to zrozumieć, potrzeba się zestarzeć
Lub rzucić się ze schodów – najlepiej głową w dół”

Dość powarzny temat. Kiedy człowiek powinien stać się poważny? Kiedy kończy czas zabawy a zaczyna czas zwykłego życia? Znam ludzi w moim wieku, którzy już dość poważnie podchodzą do życia. A mi się zdaje, że to właśnie teraz powinien być czas zabawy, czas szaleństw. Stoimy na progu dorosłości, mamy ostatnia szansę na to żey się wyszaleć. Przecież za kilka lat nie będie szans na takie szalone noce, na beztroskie chwile. Przyjdzie czas na prac, zakładanie rodzin, na to “prawdziwe” dorosłe życie. Trochę nie rozumiem ludzi, którzy chcą być nad wiek dorośli, tracą przez to coś co juz się nigdy nie powtórzy. A może lepiej sobie to odpuścić i wydorośleć? Zamiast szalonej nocy na mieście, imprez do rana z gitarą i winkiem iść do kina a potem na jedno piwko do pubu? Chyba jednak nie. Młodość ma swoje prawa, do zabawy, do szaleństwa. Młodość musi się wyszumieć. Ja tak żyję i nieżałuje, zdaje mi się, że za kilka lat też nie będę żałował. Będę mał co wspominać, kiedy juz ustatkuję swoje życie, kiedy juz nie będzie tak, że o 22 ktoś dzwoni czy nie wyjdę na wino a ja w ciągu trzech minut wychodzę z mieszkania. Szkoda mi tych, którzy z własnej woli dorośleja tak szybko, tracą coś pieknego, masę doświadczeń innych niz te, które i tak zdobędą w dorosłym życiu. Skończę tekstem mojego ulubionego poety Edwarda Stachury:

“Używajmy puki czas, bo za sto lat nie będzie nas…”

Państwo niby religijne

marzec 26, 2007

W dziwnym kraju przyszło nam żyć, bardzo religijnym, ale w sumie tylko teoretycznie. Ogromna większość deklaruje się jako katolicy, ale na mszy w niedziele stoją przed kościołem albo wogóle do niego nie chodzą. To dlaczego chodzą? Bo dziadek, pradziadek chodził, bo co by powiedzieli sąsiedzi. Nie mówię oczywiście o wszystkich, znaw wielu prawdziwych katolików, którzy na prawdę wierzą. Moim zdaniem kościół katolicki ma za duże wpływy w Polsce, za bardzo miesza się do polityki. I nie chodzi mi tu o ojca dyktatora i jego radio. Bardziej denerwuje mnie t, że Episkopat Polski zabiera głos w sprawach polityki. Państwo powinno być świeckie, zupełnie oddzielone od wszelkich religii. Dwa organizmy żyjące własnym życiem, nie wpływające na siebie wzajemnie. To samo z religią w szkołach. Jestem za wprowadzeniem etyki, której powinni uczyć świeccy a nie duchownie. A tu co? Żeby nie chodzic na religię trzeba mieć zezwolenie od rodziców. Mówcie co chcecie, możecie mnie nawet spalić na stosie jako heretyka, ale zdania o kościele katolickim nie zmienię. I dalej będę poszukiwał czegoś dla siebie. Aktualnie nie uważam sie za wyznawce żadnej religii. Przeżyłem juz okres fascynacji buddyzmem, ale minął i teraz szukam dalej. Najbrdziej boję się tego, że jeśli znajdę coś co będzie mi odpowiadać nie zostanie to zaakceptowane przez innych. Bo co by powiedziała moja mocno zdeklarowana jako katoliczka babcia gdyby dowiedziała się, że praktykuję np. kult bogów nordyckich? A właśnie dawne kulty ostatnimi czasy najbardziej mnie fascynują(zgadnijcie przez kogo to się zaczeło). No cóż w naszym kraju nic się raczej nie zmieni a ja dalej szukam.

Nie pisałem nic przez ostatnie 3 dni, byłem zajęty typowo weekendowymi czynnościami ;] ale od dziś juz wszystko wraca do normy i będę pisał dalej ;]

wiosna

marzec 22, 2007

Ktoś czasem czyta te moje wypociny, no i dobrze, jak ktoś tu zagląda to widzę sens pisania. Może nie piszę za dobrze ale jak są odbiorcy to znaczy, że tragicznie też nie jest.

No ale maiło być o wiośnie a nie o sensie tworzenia tego bloga. Wiosna, wymarzona, wyczekana, cudowna. Co zrobiła? Przywitała mnie śniegiem. Wstałem świtem o 11 z nadzieją, że zobaczę za oknem to na co tak długo czekałem. A tu lipa. Trochę mnie to załamało, ale nadzieja pozostała. No i dziś było zupełnie inaczej, piękne słońce, ciepło, aż miło było sobie posiedzieć i porozmawiać z ludźmi czekając na początek zdjęć. Tak zdjęć, dorabiam trochę jako statysta. I właśnie czekając na to żeby ekipa zaczęła robić coś do czego będziemy przydatni wygrzewaliśmy się ze znajomymi(część z nich mogę tak nazwać bo spotkaliśmy się nie po raz pierwszy i zaczęliśmy przenosić znajomość poza plan) tocząc rozmowy o wszystkim i o niczym. I wtedy poczułem, że to już wiosna. Teraz już tylko czekam na jakieś winko w plenerze, na ognisko, na ciepłe noce spędzone nad Wisłą. Może w końcu uda mi się zrealizować kilka ambitnych planów: wyjazd nad morze, jakiś wypad w góry. Może wpadnie mi do głowy jakiś inny ambitny pomysł. Eh wiosna, przyroda wraca do życia, ja też wracam. Po tych ciężkich “zimowych”(wiemy jaka była zima w tym roku) miesiącach znów czuję energię i radość życia. Teraz może być już tylko lepiej.

jabol punk

marzec 21, 2007

“Gdy nie wiesz dokąd iść, krzyk zmęczył Cię, za szyjkę mocno chwyć i napij się! Jabol punk!”

Tak śpiewa od ponad 20 lat mój ulubiony zespół KSU. Temat może trochę głupi, ale jak dla mnie wielce interasujący. “Napój winopodobyny owocowy” zwany potoczne jabolem , mózgojebem, bełtem, siarkofrutem. Wiele osób z obrzydzeniem patrzy na ten wspaniały wynalazek, a ja sie zastanawiam dlaczego. Twierdz, że to najgorszy syf, chociaż często nawet nie go nie mieli w ustach. Jak dla mnie ktoś kto za młody nie pił “tanich winek” stracił bardzo ważną część młodości. możecie mnie nazwać menelem, żulem albo jak tam chcecie ale ja twierdzę, że jabol jest jednym z lepszych trunków jakie można kupic. Oczywiście nie każdy, są takie , które są praktyczne nie pijalne. Ale co przebije kultowego Komandosa, Patyka, lub lub Wino Bieszczady? Ile uroku mają w sobie rozmowy prowadzone w plenerze przy jednoczesnym popijaniu winka. Powitanie świtu z jabolem w ręku. Tanie wino jest napojem ponadczasowym, tak samo jak my, nasi rodzice w naszym wieku także raczyli się Patykami oraz Kwiatem Jabłoni. Więc dlaczego my mamy ich nie pić? Dlatego, że nastała burżuazyjna moda na picie drogich alkoholi? Osbiście wolę wypić winiacza za 5zł który będzie mi naprawdę smakował niz wino z górnaj półki do którego wypicia będę się musiał zmuśić. Oczywiście nie mówię tu o wszystkich dobrych winach, ale jaki sens ma picie czerwonego wytrawnego wina, przeznacznego do obiadu, na ławce w parku? Jak dla mnie nie ma. Mówcie co chcecie ja tam jabole lubię i naprawdę mam gdzieś co myślą o mnie inni widząc mnie z winiaczem w ręku!

Jabol punk!

spokój ducha

marzec 20, 2007

Chyba moje życie wraca do normy. W ostatnim czasie mało co było normalnie, a od kilku dni czuję, że znowu jest tak jak powinno być. Po części to moja zasługa, dużo myślałem ostatnio, nawet bardzo dużo. Ale dzieki temu uporałem się z pewnymi sprawami, które dla niektórych mogły by się wydawać błache, ale dla mnie wydawały się bardzo ważne. Przestałem sobie zawraać głowę sprawami, które i tak nie miały możliwości pójść po mojej mysli. Problemy odeszły a do tego zaczęły się pojawiac pozytywne sytuacje… aż chce się żyć. Chyba czasem dobrze jest przemyśleć swoje życie, można wiele spraw uporządkować i zastanowić się co jest ważne a co nie. Nie będę dalej pisał, wczoraj miałem ciężki dzień, jeszcze nie udało mi się całkiem dojść do siebie i piszę głupoty i to dość chaotycznie.

Ludzie bez twarzy

marzec 18, 2007

Większść obcych ludzi, których mijam na ulicy, ma kamienną twarz. Dlaczego? Czy nie było by przyjemniej gdybyśmy się do siebie uśmiechali na ulicy? A może większośc juz tego nie potrafi? Czasem mam wrarzenie, że człowiek, który właśnie mnie mija najchętniej kopnął by mnie w dupę. Na pozytywne gesty ludzie reaguą nieufnością. Uśmiecha się do obcych osób, to znaczy , że cos z nim nie tak, że jest podejrzany. Niestety chyba to się nie zmieni. Może by się zmieniło ale ludzie chyba nie chcą sie zmienić. Wychodzą z zasady, że jeśli kogoś nie znają to ich nie obchodzi. To smutne. Przecież uśmiech nic nie kosztuje, a znaczy wiele, bardzo wiele. To kwestja napięcia kilku mięśni a drugiej osobie od razu robi się cieplaj na sercu. Gdy widzę uśmiechniętych ludzi od razu i ja mam lepszy humor. Więc uśmiechajmy się do siebie, wtedy ten śwat, w którym niestety jest coraz mniej powodów do radości, będzie wyglądał o wiele lepiej.

Moje Bieszczady

marzec 17, 2007

Góry aż do nieba
I zieleni krzyk
Polna droga pośród kwiatów
Złamany krzyż
Strumień skryty w mroku
I zdziczały sad
Stara cerkiew pod modrzewiem
Pęknięty dzwon
Zarośnięty cmentarz
Na nim dzikie bzy
Ile łez i ile krzywdy ile ludzkiej krwi
Księżyc nad Otrytem
Niebo pełne gwiazd
Tańczą szare popielice
San usypia nas

Chyba każdy ma miejsce na Ziemi, które kocha ponad wszystkie inne. Dla mnie tym miejscem są Bieszczady. Tam odnajduję spokój, tam przeżyłem wiele cudownych chwil. Zawsze gdy jest mi źle, wracam wspomnieniami w moje góry. Nie wiem dlaczego ale właśnie w górach człowiek nabiera dystansu do swojego życia, do otaczającej go rzeczywistosci. Może to dlatego właśnie tam zaczyna czuć jaki jest mały. Nawet czas w Bieszczadach płynie jakby wolniej, nikt nigdzie sie nie spieszy, nie biegnie. Bieszczady mają dwa oblicza, jedno to szczyty, połoniny, lasy, cała przyroda, a drugie, nie mniej wspaniałe to ludzie, knajpy, ogniska, śpiewy z gitarą. Za obydwoma tęsknie. Chyba każdy kto raz tu przyjechał, wraca kiedy tylko może. to jest właśnie magia tych gór. Ja wiem, że będę wracał kiedy tylko będę mógł…

Na koniec dzieło mojego kumpla:

Trochę pięknych, bieszczadzkich widoków z muzyką KSU w tle.

a czemu nie…

marzec 17, 2007

…spróbować? Może znajdzie się kilkoro ludzi, którzy będą mieli ochotę raz na jakiś czas to przeczytać. Może warto podzielic się z innymi swoimi przemyślniami. Zresztą co mi szkodzi spróbować, i tak czasu ostatnio mam aż za dużo. Tylko czy w dzisiejszych czasach kogoś obchodzi co myślą inni? Niestety coraz mniej jest takich osób… Chyba urodziłem się za późno albo za wcześnie bo nie wiem dlaczego zdaje mi się, że nie pasuje do tych czasów. Dobra, na początek starczy, jutro napiszę coś normalnego.