Ludzie bez twarzy
Marzec 18, 2007
Większść obcych ludzi, których mijam na ulicy, ma kamienną twarz. Dlaczego? Czy nie było by przyjemniej gdybyśmy się do siebie uśmiechali na ulicy? A może większośc juz tego nie potrafi? Czasem mam wrarzenie, że człowiek, który właśnie mnie mija najchętniej kopnął by mnie w dupę. Na pozytywne gesty ludzie reaguą nieufnością. Uśmiecha się do obcych osób, to znaczy , że cos z nim nie tak, że jest podejrzany. Niestety chyba to się nie zmieni. Może by się zmieniło ale ludzie chyba nie chcą sie zmienić. Wychodzą z zasady, że jeśli kogoś nie znają to ich nie obchodzi. To smutne. Przecież uśmiech nic nie kosztuje, a znaczy wiele, bardzo wiele. To kwestja napięcia kilku mięśni a drugiej osobie od razu robi się cieplaj na sercu. Gdy widzę uśmiechniętych ludzi od razu i ja mam lepszy humor. Więc uśmiechajmy się do siebie, wtedy ten śwat, w którym niestety jest coraz mniej powodów do radości, będzie wyglądał o wiele lepiej.
Marzec 18, 2007 o 4:19 pm
Masz racje – popieram w 100%. Znam paru ludzi którzy się usmiechają do bocych i nawet są czasami pozytywnie odbierani ^^
Marzec 18, 2007 o 6:54 pm
kurcze… nie zastanawiałem się nad tym…
ja jestem jedną z tych osób bez twarzy, trzeba będzie pomyśleć dlaczego tak jest i coś z tym zrobić…
Marzec 19, 2007 o 3:19 pm
To się zmieni. Znaczy… nigdy nie będzie tak, że będziemy się do siebie bezwarunkowo szczerzyć, trzymać sztuczne, zachodnie “keep on smiling” – i dobrze. Niemniej, naród mamy zmęczony – dwiema wojnami i komunizmem. Teraz zdajemy sie wchodzić w spokojniejsze czasy. Być może, wkrótce zaczniemy się uśmiechać.
Marzec 19, 2007 o 3:49 pm
twierdzisz że przez to się nie uśmiechamy do obcych?
Osobiście czułbym się trochę głupio, jeśli każdy spotkany na ulicy uśmiechał się w moją stronę. To nieufność jest. To kompleksy chyba. A powód kompleksów to już zupełnie inna historia.
Marzec 20, 2007 o 8:01 pm
Pośrednio właśnie przez to. Tak mi sie wydaje.