jabol punk
Marzec 21, 2007
“Gdy nie wiesz dokąd iść, krzyk zmęczył Cię, za szyjkę mocno chwyć i napij się! Jabol punk!”
Tak śpiewa od ponad 20 lat mój ulubiony zespół KSU. Temat może trochę głupi, ale jak dla mnie wielce interasujący. “Napój winopodobyny owocowy” zwany potoczne jabolem , mózgojebem, bełtem, siarkofrutem. Wiele osób z obrzydzeniem patrzy na ten wspaniały wynalazek, a ja sie zastanawiam dlaczego. Twierdz, że to najgorszy syf, chociaż często nawet nie go nie mieli w ustach. Jak dla mnie ktoś kto za młody nie pił “tanich winek” stracił bardzo ważną część młodości. możecie mnie nazwać menelem, żulem albo jak tam chcecie ale ja twierdzę, że jabol jest jednym z lepszych trunków jakie można kupic. Oczywiście nie każdy, są takie , które są praktyczne nie pijalne. Ale co przebije kultowego Komandosa, Patyka, lub lub Wino Bieszczady? Ile uroku mają w sobie rozmowy prowadzone w plenerze przy jednoczesnym popijaniu winka. Powitanie świtu z jabolem w ręku. Tanie wino jest napojem ponadczasowym, tak samo jak my, nasi rodzice w naszym wieku także raczyli się Patykami oraz Kwiatem Jabłoni. Więc dlaczego my mamy ich nie pić? Dlatego, że nastała burżuazyjna moda na picie drogich alkoholi? Osbiście wolę wypić winiacza za 5zł który będzie mi naprawdę smakował niz wino z górnaj półki do którego wypicia będę się musiał zmuśić. Oczywiście nie mówię tu o wszystkich dobrych winach, ale jaki sens ma picie czerwonego wytrawnego wina, przeznacznego do obiadu, na ławce w parku? Jak dla mnie nie ma. Mówcie co chcecie ja tam jabole lubię i naprawdę mam gdzieś co myślą o mnie inni widząc mnie z winiaczem w ręku!
Jabol punk!
Marzec 21, 2007 o 3:15 pm
Tak, to są najpiękniejsze momenty. Albo: niebo pełne gwiazd, jezioro i… picie jabola w choinkach.
Żyję w ten sposób. Nikt nie rozumie ani mnie ani moich przyjaciół, ale nie oddałbym tych chwil za nic na świecie.
Marzec 22, 2007 o 6:03 pm
Albo taka sceneria : wieczór, szarówka, chłodny wietrzyk, grupka najlepszych znajomych i te boskie pogaduchy przy winku … Aż zatęskniłam.
Marzec 22, 2007 o 6:11 pm
Albo: zachód słońca, morze, plaża, ognisko, gitara akustyczna i oczywiście winko. Kurczę, mógłbym tak w nieskończoność. Przyszła wiosna, jeszcze wiele przed nami butelek (pff, rym?).
Marzec 22, 2007 o 6:47 pm
Jak się zrobi pogoda lepsza i ruszę się gdzieś w Polskę to będę wiedział gdzie na winko wpaść :)
Marzec 22, 2007 o 8:35 pm
Dogadajmy się we troje to obwinkujemy kaszubskie jeziora i plaże Bałtyku. Chyba, że macie lepszy pomysł.
Marzec 22, 2007 o 9:02 pm
Dogadajmy się we troje to obwinkujemy kaszubskie jeziora i plaże Bałtyku. Chyba, że macie lepszy pomysł.
Ja się wybieram nad morze więc jakieś winko można by wypic ;]